#9 Imagin Harry(to nie jest czesc z tego poprzedniego)
Nw czy dokoncze poprzedniego dlatego ze nie mam pomysł i chociaz nieżle sie zaczął to zepsułam go póżniej :( Z góry przepraszam za błedy.
Szłaś pustymi ,ciemnymi uliczkami Londynu.Było późno , wracałaś od swojej przyjaciółki. Początkowo planowałyście że będziesz i niej spała ale tak wyszło że musiała ona (przyjaciołka) pojechać do swojego chłopaka do szpitala gdyż miał on jakiś wypadek.Nic poważnego ale chciała przy nim byc.Ty nie miałaś ochoty z nią pojechać gdyż nie przepadałaś za szpitalami więc nie informując rodziców o tym że jednak wracasz do domu kręciłaś sie aż w końcu troche pobłądziłaś.Usłyszałaś jakieś śmiechy w pobliżu więc przyśpieszyłaś kroku na wszelki wypadek ,mało zważajac na to gdzie cię niesie.Gdy śmiechy ucichły zwolniłaś , byłaś juz zdyszana (slaba kondycja).Zdałaś sobie sprawy ze teraz juz kompletnie nie wiesz gdzie jesteś.Nagle zza roku wyskoczył mężczyzna.
On:Co robi taka piękna ,seksowna panienka w tych okolicach ,o tej porze.
Jego uśmiech byl przerażający.Wiedziałaś że jego intencje nie są dobre.Rozbierał cie wzrokiem.Nogi miałaś jak z waty.Chciałaś krzyknąć ale głos utkwił ci w gardle przez co wydobyłaś z siebie tylko cichy,żałosny,przerazony jęk.Facet poszerzył swój szyderczy uśmiech, zaczął sie do ciebie zbliżac.Chciałaś uciec ale nogi odmawiały ci posłuszeństwa.Ledwo udało ci się zrobić kilka kroków do tył gdy za sobą poczułaś zimną,starą,murowaną ściane.Twoje palce lekko macały ściane jakby mogło to w czymś pomóc , jakbyś zdołała w ten sposób przysunąć ściane by zwiększyć odległość między wami.Mężczyzna już stał przed tobą.Czułaś mocny zapach alkocholu którym były przysączone jego ubrania i oddech.Odwróciłaś głowe obrzydzona mocnym zapachem który drażnił twoje nozdrza.Facet roześmiał się głośniej odchylając głowe do tył.Z twoich policzków zaczeły cieknąć pojedyńcze łzy.Napierałaś mocniej na ściane,"meżczyzna" położył swoją dłoń na twoim biodrze przesuwając ją wolno co raz wyżej.Nagle jego ręka cofneła się szybko.Odwróciłaś głowe i zobaczyłaś jak inny chłopak odciąga go od ciebie i zadaje mu mocny cios w twarz. Pijany facet momentalnie upadł na ziemie a chłopak stanął spoglądając na ciebie i masując swoją odrobine obolałą po ciosie,pięść. Miałaś teraz szanse zobaczyć chłopaka.Latarnia, która znajdowała sie niedaleko, lekko oświetlała jego twarz.Zobaczyłaś burze brązowych loków które opadały mu na czoło i piękne ,jak ci sie zdawało z tej odległosci,zielone oczy.Chłopak zaczął zbliżać sie wolno do ciebie.
H: Nic ci nie jest?Zrobił ci coś?
Nie zdążył -Odpowiedziałaś gdy jego słowa powoli do ciebie dotarły a głos powrócił.
H: To dobrze.Jestem Harry
TY:[T.I]
H:Ładne imie.A teraz moge wiedzieć co ty tu do cholery robisz o tej porze?
Ty:Chciałam wrócić do domu ale pobłądziłam.
H: No tak Londyn to duże miasto czasem sie to zdarza ale powinnaś była poprosić kogoś by po ciebie przyjechał albo odprowadził.
Ty:Nie miałam kogo a rodzice juz dawno śpią.
Chłopak mruknął niezadowolony.Nie podobało mu sie to że naraziłaś sie na takie niebezpieczeństwo.Chociaż nawet cie nie znał bołała go sama myśl ,że gdyby go tam nie było ,skończyło by sie to źle.
H: Jesteś za bardzo atrakcyjną dziewczyną żeby sobie pozwolić na łażenie samej po nocy i kropka.
Zarumieniłaś sie i spuściłaś głowe.
H:Daleko mieszkasz?
TY:Nawet nie wiem gdzie jesteśmy.
Chłopak znowu mrukną.Tym razem jakby sie zastanawił nad tym czy nie przestraszy cie propozycja ktora zamierzał ci zaproponować.(kurde nw czy tam mozna pisac " propozycja ktora zamierzał ci zaproponować"hehe)
H: Mieszkam niedaleko a już jest póżno, myśle ze najlepszym rozwiązaniem byłoby pójść do mnie.
Kiwnełaś lekko głową.Nie miałaś ochoty wracać teraz do domu zwłaszcza że nie miałaś pojęcia jak daleko on był.
Tak wspomniałaś pierwsze spotkanie z Harrym.Tak to sie zaczęło.Póżniej sie spotykaliście...a póżniej go zdradziłaś. Nie wiedziałaś jak to mogło sie stać.Kochałaś go z całym sił i nie wiedziałaś czym było spowodowane twoje zachowanie. Dlaczego tego przeklętego dnia spotkałaś tego przeklętego chłopaka i dlaczego tak po prostu dałaś sie nakryć Harremu na zdradzie z chłopakiem do ktorego kompletnie nic nie czułaś.Do tej pory pamiętasz ból w jego oczach gdy ujrzał miłość swojego życia która leżała w ich łóżku z innym mężczyzna.Teraz Harry znowu cię ratował.Tym razem przed tym samym chłopakiem z którym go zdradziłaś.Który napierał z całych sił na twoje wargi swoimi.Trzymał cię mocno za nadgarstki przyciskając cię do ściany gdy na próżno próbowałaś sie wyrwać z jego uścisku.Harry po raz kolejny musiał odciagnąc od ciebie kolejnego faceta.Meżczyzna postanowił wyjść gdy krew wolno sączyła mu z nosa przez cios Harrego.Suka-powiedział po czym trzasnął mocno drzwiami.Harry patrzył w nie zaciskając mocno szczęke. Powoli jego mięśnie sie rozluźniały.Oparta o ściane czekałaś w milczeniu na to co stanie sie dalej.Rozprostował wolno swoje palce które do tej pory trzymał mocno zaciśniete w pięść.Spojrzał na ciebie i podążył zdecydowanie w twoim kierunku.Oparł swoją dłon o ściane tuż przy twojej głowie,przybliżył swój nos to twojej szyj .Zaciągnał sie zapachem twoich perfum leciutko gitkając czubkiem nosa twoją szyje.Zanim to co was łaczylo się skończyło robił to bardzo częto. Przeprawiało cię to o miłe dreszcze.Głosno nabrałaś powietrze do ust.Zbliżył usta do twojego ucha i wyszeptał"Wróc do mnie" po czym ,nie czekając na odpowiedź ,szybko przeniósł swoje usta na twoje.Pocałował lekko i odsunął się troszke.
Ty:Harry ja cie kocham.Przepraszam za to ci zrobiłam ja ...
H: Wybaczyłem ci skarbie.Ale ostrzegam cię że zabijesz mnie jeśli jeszcze raz zrobisz coś takiego.[T.I] jestem cały twój.Sercem,duszą i ciałem.Zabijesz mnie jeśli odejdziesz albo jeśli ja bede musiał to zrobić.
TY:*ze łzami w oczach* Nie Harry,nigdy więcej cie nie skrzywdze.Jesteś dla mnie wszystkim,kocham cię.
Chłopak ponownie złączył wasze wargi.Podniósł twoje nogi zakładając je po swoich bokach(O tak.)
Nie rozłączając wasze usta podszedł do łóżka.Położył cie na nim.Oderwał sie od ciebie na chwilke.Kleczał szeroko nad tobą,twoje nogi były między jego nogami.Sciągnął ci koszulke.Spojrzał porzadliwym wzrokiem na tyle co odkryte części twojego ciała.Trzymając cię za biodra przybliżył sie nad tobą by znowu połączyc wasze rozgrzane wargi w namiętnym pocałunku...
Jego uśmiech byl przerażający.Wiedziałaś że jego intencje nie są dobre.Rozbierał cie wzrokiem.Nogi miałaś jak z waty.Chciałaś krzyknąć ale głos utkwił ci w gardle przez co wydobyłaś z siebie tylko cichy,żałosny,przerazony jęk.Facet poszerzył swój szyderczy uśmiech, zaczął sie do ciebie zbliżac.Chciałaś uciec ale nogi odmawiały ci posłuszeństwa.Ledwo udało ci się zrobić kilka kroków do tył gdy za sobą poczułaś zimną,starą,murowaną ściane.Twoje palce lekko macały ściane jakby mogło to w czymś pomóc , jakbyś zdołała w ten sposób przysunąć ściane by zwiększyć odległość między wami.Mężczyzna już stał przed tobą.Czułaś mocny zapach alkocholu którym były przysączone jego ubrania i oddech.Odwróciłaś głowe obrzydzona mocnym zapachem który drażnił twoje nozdrza.Facet roześmiał się głośniej odchylając głowe do tył.Z twoich policzków zaczeły cieknąć pojedyńcze łzy.Napierałaś mocniej na ściane,"meżczyzna" położył swoją dłoń na twoim biodrze przesuwając ją wolno co raz wyżej.Nagle jego ręka cofneła się szybko.Odwróciłaś głowe i zobaczyłaś jak inny chłopak odciąga go od ciebie i zadaje mu mocny cios w twarz. Pijany facet momentalnie upadł na ziemie a chłopak stanął spoglądając na ciebie i masując swoją odrobine obolałą po ciosie,pięść. Miałaś teraz szanse zobaczyć chłopaka.Latarnia, która znajdowała sie niedaleko, lekko oświetlała jego twarz.Zobaczyłaś burze brązowych loków które opadały mu na czoło i piękne ,jak ci sie zdawało z tej odległosci,zielone oczy.Chłopak zaczął zbliżać sie wolno do ciebie.
H: Nic ci nie jest?Zrobił ci coś?
Nie zdążył -Odpowiedziałaś gdy jego słowa powoli do ciebie dotarły a głos powrócił.
H: To dobrze.Jestem Harry
TY:[T.I]
H:Ładne imie.A teraz moge wiedzieć co ty tu do cholery robisz o tej porze?
Ty:Chciałam wrócić do domu ale pobłądziłam.
H: No tak Londyn to duże miasto czasem sie to zdarza ale powinnaś była poprosić kogoś by po ciebie przyjechał albo odprowadził.
Ty:Nie miałam kogo a rodzice juz dawno śpią.
Chłopak mruknął niezadowolony.Nie podobało mu sie to że naraziłaś sie na takie niebezpieczeństwo.Chociaż nawet cie nie znał bołała go sama myśl ,że gdyby go tam nie było ,skończyło by sie to źle.
H: Jesteś za bardzo atrakcyjną dziewczyną żeby sobie pozwolić na łażenie samej po nocy i kropka.
Zarumieniłaś sie i spuściłaś głowe.
H:Daleko mieszkasz?
TY:Nawet nie wiem gdzie jesteśmy.
Chłopak znowu mrukną.Tym razem jakby sie zastanawił nad tym czy nie przestraszy cie propozycja ktora zamierzał ci zaproponować.(kurde nw czy tam mozna pisac " propozycja ktora zamierzał ci zaproponować"hehe)
H: Mieszkam niedaleko a już jest póżno, myśle ze najlepszym rozwiązaniem byłoby pójść do mnie.
Kiwnełaś lekko głową.Nie miałaś ochoty wracać teraz do domu zwłaszcza że nie miałaś pojęcia jak daleko on był.
Tak wspomniałaś pierwsze spotkanie z Harrym.Tak to sie zaczęło.Póżniej sie spotykaliście...a póżniej go zdradziłaś. Nie wiedziałaś jak to mogło sie stać.Kochałaś go z całym sił i nie wiedziałaś czym było spowodowane twoje zachowanie. Dlaczego tego przeklętego dnia spotkałaś tego przeklętego chłopaka i dlaczego tak po prostu dałaś sie nakryć Harremu na zdradzie z chłopakiem do ktorego kompletnie nic nie czułaś.Do tej pory pamiętasz ból w jego oczach gdy ujrzał miłość swojego życia która leżała w ich łóżku z innym mężczyzna.Teraz Harry znowu cię ratował.Tym razem przed tym samym chłopakiem z którym go zdradziłaś.Który napierał z całych sił na twoje wargi swoimi.Trzymał cię mocno za nadgarstki przyciskając cię do ściany gdy na próżno próbowałaś sie wyrwać z jego uścisku.Harry po raz kolejny musiał odciagnąc od ciebie kolejnego faceta.Meżczyzna postanowił wyjść gdy krew wolno sączyła mu z nosa przez cios Harrego.Suka-powiedział po czym trzasnął mocno drzwiami.Harry patrzył w nie zaciskając mocno szczęke. Powoli jego mięśnie sie rozluźniały.Oparta o ściane czekałaś w milczeniu na to co stanie sie dalej.Rozprostował wolno swoje palce które do tej pory trzymał mocno zaciśniete w pięść.Spojrzał na ciebie i podążył zdecydowanie w twoim kierunku.Oparł swoją dłon o ściane tuż przy twojej głowie,przybliżył swój nos to twojej szyj .Zaciągnał sie zapachem twoich perfum leciutko gitkając czubkiem nosa twoją szyje.Zanim to co was łaczylo się skończyło robił to bardzo częto. Przeprawiało cię to o miłe dreszcze.Głosno nabrałaś powietrze do ust.Zbliżył usta do twojego ucha i wyszeptał"Wróc do mnie" po czym ,nie czekając na odpowiedź ,szybko przeniósł swoje usta na twoje.Pocałował lekko i odsunął się troszke.
Ty:Harry ja cie kocham.Przepraszam za to ci zrobiłam ja ...
H: Wybaczyłem ci skarbie.Ale ostrzegam cię że zabijesz mnie jeśli jeszcze raz zrobisz coś takiego.[T.I] jestem cały twój.Sercem,duszą i ciałem.Zabijesz mnie jeśli odejdziesz albo jeśli ja bede musiał to zrobić.
TY:*ze łzami w oczach* Nie Harry,nigdy więcej cie nie skrzywdze.Jesteś dla mnie wszystkim,kocham cię.
Chłopak ponownie złączył wasze wargi.Podniósł twoje nogi zakładając je po swoich bokach(O tak.)
Nie rozłączając wasze usta podszedł do łóżka.Położył cie na nim.Oderwał sie od ciebie na chwilke.Kleczał szeroko nad tobą,twoje nogi były między jego nogami.Sciągnął ci koszulke.Spojrzał porzadliwym wzrokiem na tyle co odkryte części twojego ciała.Trzymając cię za biodra przybliżył sie nad tobą by znowu połączyc wasze rozgrzane wargi w namiętnym pocałunku...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz